niedziela, 24 sierpnia 2014

Szczęśliwy wypadek OS

Witamy i do czytania zapraszamy! ~~~

 
* Ren *
Miałem już dosyć tego pobytu w szpitalu. Przez jakiegoś głupiego palanta, który wjechał we mnie rowerem, muszę tu teraz się nudzić. Szpitalne jedzenie jest ohydne. Na szczęście pielęgniarka przyszła i powiedziała, że niedługo wychodzę. (...) 
Ten upragniony dzień wreszcie nadszedł. Dziś wychodzę z tego głupiego więzienia. Szedłem właśnie chodnikiem zastanawiając się jak tam ma się mój mały BOBO. Wszedłem na klatkę w moim bloku i ruszyłem na piąte piętro do swojego mieszkania. Moje zdziwienie było ogromne, gdy przed drzwiami zobaczyłem wielki bukiet kwiatów. ~Ciekawe od kogo?~ Zastanawiałem się przez resztę dnia.~ Czyżbym miał  cichą wielbicielkę?~ Uśmiechnąłem się na tą myśl. Mój malutki piesek BOBO jak mnie zobaczył od razu rzucił się na mnie. Widocznie bardzo się stęsknił. (...) 
Minął już prawię miesiąc, a ja nadal dostawałem kwiaty. Sam już nie wiedziałem co mam z nimi robić. Wypełniały mój cały dom. Z jednej strony chciałem wiedzieć kim jest tajemnicza wielbicielka i nawet chciałem ją poznać, a z drugiej niech da już sobie spokój i się ujawni. Raz nawet przyniosła mi kwiaty na które byłem uczulony. Dziwiło mnie to, że tajemniczy ktoś przynosił mi kwiaty, akurat wtedy, gdy byłem na spacerze z BOBO. ~ No tak przecież na korytarzu są kamery! ~ Wystarczy, że pójdę do recepcji, dam wrednej recepcjonistce małą łapówkę.Głupia Hyuna zawsze mnie nie lubiła, ale na kasę poleci. Tak więc dałem jej 32289,31 wonów. ( nasze 100 zł ), a ona bez problemu dała mi nagrania z ostatnich trzech dni. Tyle wystarczyło mi by sprawdzić kto szaleje na moim punkcie. Po spacerze z BOBO wróciłem do dom, żeby jak najszybciej odtworzyć nagrania. Było trochę śmiechu, gdy sąsiadka wyrżnęła orła na schodach z workiem ziemniaków, a jej mąż stał i się śmiał, zamiast pomóc biednej kobicinie. Jakie było moje zaskoczenie, gdy parę chwil po zajściu na schodach zobaczyłem pod moimi drzwiami wysokiego bruneta z kwiatami. Pomyślałem sobie, że to może kurier i doprowadzi mnie do nieznajomej wielbicielki. Zauważyłem, że chłopak zawsze przychodzi o tej samej godzinie, więc postanowiłem zaczaić się na niego następnego dnia. (...)
Właśnie wyczekiwałem przy drzwiach, kiedy pojawi się ów kurier. Dokładnie o godzinie 14:00 otworzyłem drzwi i przed nimi stał kurier z nagrania, który kładł właśnie przed moimi drzwiami moje ulubione, niebieskie róże. Gdy mnie zobaczył stanął jak wryty i rozdziawił szeroko usta.
- Kim pan jest i skąd te kwiaty? - Spytałem zaskoczonego chłopaka.
- Yyyy....eeee...ooo....uuu...to znaczy...umm- Jąkał się.
- No wysłów się wreszcie. Kto jest moją wielbicielką? Jesteś kurierem prawda? - To co usłyszałem od niego po zadaniu pytania zaskoczyło mnie tak, że nie mogłem nic powiedzieć.
- Ale ja nie jestem kurierem. To ode mnie te kwiaty! - Powiedział nieco zbulwersowany.
- Co kurwa?! To byłeś ty?!- Zapadła niezręczna cisza, którą po chwili przerwał chłopak.
- Chciałbym Ci wyjaśnić o co chodzi. - Mruknął, a ja zaprosiłem go do środka, aby się jakoś wytłumaczył.  - Te kwiaty były na przeprosiny. Wiem kto spowodował twój wypadek... To byłem ja. Nawet nie wiesz jak się o Ciebie martwiłem. Przychodziłem do Ciebie do szpitala, gdy spałeś i siedziałem przy twoim łóżku. Minhe, że nie miałem odwagi powiedzieć Ci tego wcześniej i że w Ciebie wjechałem.- Gdy usłyszałem te historię wkurzyłem się i ze złości aż zrobiłem się głodny. Dopiero teraz zorientowałem się, że nic nie jadłem czekając na niego. Z impetem wyrzuciłem go z domu i poszedłem coś zjeść. (...)
Co za uparty osioł!!! Minął już tydzień od naszego ostatniego spotkania, a on nadal przynosił mi kwiaty. Zaczęło mnie to już irytować, a z drugiej strony cieszyłem się na widok kwiatów. (...)
Mam już tego dosyć!!! Nie dość, że przynosił kwiaty, to jeszcze zaczepiał mnie na ulicy, gdy wychodziłem na spacer z BOBO. Cały czas prosił mnie o wybaczenie, a ja go spławiałem. Po kilku dniach zaczęło mnie to już przerastać i wykrzyczałem mu w twarz żeby mnie zostawił. Przez sekundę widziałem tylko łzę spływającą po jego policzku. Chciałem go zatrzymać, jednak on pobiegł w drugą stronę. Nie rozumiałem jego zachowania. Nie wiem czemu, ale ja też zrobiłem się dziwnie smutny widząc jak płacze. Wróciłem do domu. Nawet jak bawiłem się z BOBO myślałem o chłopaku. Dlaczego? (...)
Minęło już dwa tygodnie, a chłopak całkowicie się ode mnie odczepił. Co noc zastanawiałem się jak ma na imię. Zadręczałem się, że tak go potraktowałem. Brakowało mi tego, że ktoś interesował się moją osobą. Chodziłem bardzo smutny, więc na wieczór wybrałem się razem z BOBO do parku w moje ulubione miejsce przy fontannie. Gdy tylko usiadłem na krawędzi po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. Czułem się osamotniony. Siedziałem tak przez parę chwil, gdy nagle usłyszałem, że ktoś się zbliża.  Trochę się przestraszyłem, a BOBO zaczął się chować za moimi nogami słodko powarkując.
- Nie bój się. - Usłyszałem dziwnie znajomy głos. Odwróciłem się i ujrzawszy twarz mojego ,, kuriera,, nie wiem dlaczego, ale rzuciłem mu się na szyję i mocno przytuliłem. Co dziwne on mnie nie odepchnął, tylko przytulił mocniej.
- Ja też Cię przepraszam! - Wykrzyczałem, a on tylko uśmiechnął się do siebie. Po chwili usiedliśmy razem przy fontannie, ogarnęło mnie dziwne uczucie, jakbym się stresował. No tak! Dopiero teraz przypomniałem sobie, że nie wiem jak chłopak ma na imię. Zanim jednak zdążyłem otworzyć usta on się przedstawił.
- Jestem Minhyun. - Powiedział.
- Ren.
- Wiem, co noc siedziałem przy Tobie w szpitalu.
Uśmiech wtargnął na moją twarz i spłonąłem lekkim rumieńcem.
- Oh wcale nie musiałeś. - Powiedziałem zawstydzony. On patrzył na mnie dziwnym wzrokiem i po chwili jego delikatna dłoń dotknęła mojego policzka.
- Ty się rumienisz~
- Wcale nie! - Zakryłem twarz dłońmi.
- Powiedzieć Ci moją małą tajemnice?. - Byłem ciekawy co chciał mi powiedzieć. Spojrzałem na niego zaciekawiony, a on niespodziewanie przybliżył się do mnie. Nie mogłem się ruszyć, moje ciało ogarnął paraliż. W końcu poczułem jak składa na moich ustach delikatny pocałunek. Zaskoczony patrzyłem na niego szeroko otwartymi oczami.
- Kocham Cię - Wyszeptał w moje usta, a ja całkowicie oddałem się czułostce.


THE END!!!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz