- Co jest? - Spytał Donghae marszcząc czoło.
- Nie słyszycie tego? - Odparł pytaniem na pytanie w skupieniu wytężając słuch. Dopiero gdy reszta wsłuchała się, dało się słyszeć przeraźliwy krzyk zza rogu. Ktoś wzywał pomocy. Nie myśląc dłużej chłopaki pobiegli w tamtą stronę. Docierając na miejsce ujrzeli dwóch napakowanych mężczyzn, którzy okładali jakiegoś chłopaka z fioletowymi włosami. Bez zastanowienia podbiegli do niego i odciągnęli tych dwóch. Rozpętała się bójka. Yesung podbiegł do leżącego chłopaka i pomógł mu wstać. Na szczęście Donghae i Eunhyuk poradzili sobie dwoma zbirami, którzy w rezultacie uciekli.
- Nic ci nie jest?
- Nie..- Mruknął cicho, trzymając się za łokieć.
- O nie, twój łokieć, trzeba go opatrzyć. - Powiedział nieco przejęty Yesung. Pomógł chłopakowi wstać i pociągnął go za sobą, prowadząc go do ich wspólnego domu. (...)
W domu Yesung zajął się odpowiednio poszkodowanym. Zdaniem Donghae ,, lepiej niż nie jedna pielęgniarka,,
- Jak masz na imię? - Spytał Hae - I co robiłeś w takiej ciemnej uliczce? - Dodał.
- Ryeowook, wracałem z zajęć gry na pianinie i oni niespodziewanie wyskoczyli, nawet nie wiem jak i skąd...
- Grasz na pianinie! - Wydarł się Yesung. - To tak jak ja! (...)
Yesung tak nalegał żeby Ryeowook został, że chłopak nie miał innego wyjścia. Z chłopakami też odnalazł wspólny język więc i Hyuk i Hae polubili owoego nowego kolegę. Jednak i tak najwięcej czasu spędzali tyko w swoim towarzystwie. Ryeowook z biegiem czasu, nieświadomie zakochiwał się w swoim przyjacielu, czego nie można powiedzieć o Yesungu. (..)
Z biegiem czasu chłopaki pomogli nowemu koledze znaleźć pracę w Koreańskiej biedronce. Ich znajomość trwała już od dłuższego czasu, czyli jakoś 3 lata, a uczucia Ryeowooka stawały się coraz mocniejsze. (...)
*Ryeowook*
Przez ten niefortunny wypadek, który zdarzył się 3 lata temu poznałem swojego najlepszego przyjaciela, w którym się zakochałem. Długo walczyłem z tym uczuciem, aby się go pozbyć, lecz im bardziej się starałem tym bardziej się w nim zakochiwałem. Bałem się wyznać mu to co czuję, bo bałem się odrzucenia i tego, że może mnie znienawidzić. Postanowiłem więc dalej milczeć. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam. (...)
Po długim czasie postanowiłem wyznać mu to co czuję, nie zważając na to co się stanie, bo ja nadal będę go kochał. Poczekałem na odpowiedni moment wtedy kiedy Hyuk i Hae byli na randce, a ja z Yesungiem bylem sam na sam. Zaprosiłem go do kina i wszystko było idealnie. Poszliśmy na romantyczną komedię. Potem spacer nad rzekę Han, w blasku księżyca. Była akurat pełnia. Patrzyliśmy razem jak księżyc odbija się w wodzie. Powiedziałem sobie w myślach ,, teraz albo nigdy"
- Yesung.. - Zagadałem, a on spojrzał na mnie tymi swoimi pięknymi oczami. - Bo ja chciałbym ci coś powiedzieć. - Zająknąłem się. Nie wiedziałem co mam zrobić więc postanowiłem zrobić coś spontanicznego. Pocałowałem go. spojrzał na mnie wielkimi oczyma i stał z otwartymi ustami. Nie mógł wykrztusić ani słowa. Z resztą ja też nie. - Kocham się hyung...-Z trudem to powiedziałem. On jednak będąc w szoku nie zareagował. Czekałem aż coś powie, ale on niespodziewanie uciekł. Nie wiedziałem co mam myśleć. Cholernie to zabolało, więc wróciłem do swojego domu, gdzie mieszkałem przed 3 laty. Przez dwa tygodnie nie chodziłem do pracy bo miałem doła. Donghae, Eunhyuk a nawet Yesung dobijali się do mnie, ale nie chciałem nikogo widzieć. Yesung chciał mi pewnie powiedzieć że nic z tego i żebym się od niego odwalił, więc chciałem sobie oszczędzić następnego bólu. (...)
Popadłem w depresję W końcu postanowiłem z tym skończyć, bo już dłużej nie mogłem tego znieść. Musiałem coś zakończyć. W tamtej jednej chwili wszystko straciło sens. Dziś był poniedziałek, a ja miałem wyjątkowo zły humor. Poszedłem więc na strych, ulubione miejsce w moim domu. Broń którą trzymałem na wszelki wypadek w razie włamania wziąłem ze sobą. Z kieszeni wyciągnąłem telefon i bez namysłu wygrałem numer do Yesunga. Czekałem chwilę, aż w końcu w uchu rozbrzmiał mi jego anielski głos.
- Halo! Ryeowook, gdzie ty się podziewasz!!!
- Przepraszam cię, ale muszę to skończyć, inaczej nie ma to sensu... - Przyłożyłem pistolet do skroni. Płakałem. Strasznie się bałem. Yesung krzyczał żebym nie robił nic głupiego i że już do mnie jedzie, jednak ja nie chciałem tego słuchać. - Kocham cię- wyszeptałem do słuchawki. Po chwili lekko nacisnąłem spust i nagle wszystko zniknęło.....
*Yesung*
Wydzierałem się do niego przez telefon. Byłem już w drodze do jego mieszkania kiedy nagle usłyszałem huk i natychmiast zacząłem biec jak szaleniec. Nie zastanawiając się wyważyłem drzwi i wpadłem do jego mieszkania. Panowała w nim cisza.
- Ryeowook! Ryeowook! - Wydzierałem się, jednak nikt nie odpowiadał. Przerażony przeszukałem wszystkie pomieszczenia. Stanąłem na środku salonu zastanawiając się gdzie on może być. Przypomniałem sobie, że jego ulubione miejsce to strych. Natychmiast tam pobiegłem. Drzwi były uchylone... Bez namysłu otworzyłem je, jednak to był błąd... Ten widok wrył mnie w ziemię. ON leżał na ziemi w kałuży krwi. Pistolet leżał obok... i jego mózg na ścianie... O kurwa!!! Byłem w takim szoku, że aż upadłem. Podczołgałem się do martwego ciała chłopaka, przytulając je do swojej piersi. Dopiero teraz zacząłem płakać.
- Kocham cię! Obudź się! Ryeowook! Wstawaj! - Krzyczałem, ale on leżał bez tchu. Teraz uświadomiłem sobie, że też do niego coś czuję. Tylko dlaczego po aż tak wielkiej tragedii? To przeze mnie się zabił. Gdybym wtedy nie uciekł, rozegrał to inaczej, teraz moglibyśmy być szczęśliwi. Drżącymi rękoma sięgnąłem po pistolet i przybliżyłem go sobie do serca. Przełknąłem ślinę i strzeliłem. Upadłem na ziemię, obraz się rozmazał. Ostatkami sił złapałem jego rękę i powiedziałem jak mogłem najgłośniej.
- Kocham cię Wookie....
Moje oczy zaszła mgła i nagle zobaczyłem mojego Wookiego. Spoglądał na mnie i ruchem ręki zachęcał żebym do niego podszedł. Podbiegłem i złożyłem na jego ustach czuły pocałunek. Trzymając się za ręce razem odeszliśmy w stronę światła.
~~~THE END!!!~~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz