wtorek, 5 maja 2015

UWAGA OGŁOSZENIE! (1)

Jak wiecie prowadzę tego bloga z moją koleżanką i coś kiepsko nam idzie więc postanowiłyśmy napisać dłuższe opowiadanie. Pracujemy nad pierwszym rozdziałem i za jakiś czas na pewno się on pojawi :)
Jak na razie musimy zebrać odpowiednią ilość czytelników co kiepsko nam idzie bo nie ma po prostu czasu aby posiedzieć. Rozumiecie szkoła i te sprawy, tego nie można zaniedbywać :D
Mamy nadzieje że z nowym opowiadaniem przybędzie czytelników :)
~ Kurinkitaka

sobota, 27 września 2014

OS Taki traf

Yesung, Donghae i Eunhyuk znali się już od 6 lat. Poznali się jeszcze za czasów szkoły, a teraz właśnie wracali z pracy. Hyuk niespodziewanie zatrzymał się. Pozostali nie wiedzieli o co mu chodzi.
- Co jest? - Spytał Donghae marszcząc czoło.
- Nie słyszycie tego? - Odparł pytaniem na pytanie w skupieniu wytężając słuch. Dopiero gdy reszta wsłuchała się, dało się słyszeć przeraźliwy krzyk zza rogu. Ktoś wzywał pomocy. Nie myśląc dłużej chłopaki pobiegli w tamtą stronę. Docierając na miejsce ujrzeli dwóch napakowanych mężczyzn, którzy okładali jakiegoś chłopaka z fioletowymi włosami. Bez zastanowienia podbiegli do niego i odciągnęli tych dwóch. Rozpętała się bójka. Yesung podbiegł do leżącego chłopaka i pomógł mu wstać. Na szczęście Donghae i Eunhyuk poradzili sobie  dwoma zbirami, którzy w rezultacie uciekli.
- Nic ci nie jest?
- Nie..- Mruknął cicho, trzymając się za łokieć.
- O nie, twój łokieć, trzeba go opatrzyć. - Powiedział nieco przejęty Yesung. Pomógł chłopakowi wstać i pociągnął go za sobą, prowadząc go do ich wspólnego domu. (...)
W domu Yesung zajął się odpowiednio poszkodowanym. Zdaniem Donghae ,, lepiej niż nie jedna pielęgniarka,,
- Jak masz na imię? - Spytał Hae - I co robiłeś w takiej ciemnej uliczce? - Dodał.
- Ryeowook, wracałem z zajęć gry na pianinie i oni niespodziewanie wyskoczyli, nawet nie wiem jak i skąd...
- Grasz na pianinie! - Wydarł się Yesung. - To tak jak ja! (...)
Yesung tak nalegał żeby Ryeowook został, że chłopak nie miał innego wyjścia. Z chłopakami też odnalazł wspólny język więc i Hyuk i Hae polubili owoego nowego kolegę. Jednak i tak najwięcej czasu spędzali tyko w swoim towarzystwie. Ryeowook z biegiem czasu, nieświadomie zakochiwał się w swoim przyjacielu, czego nie można powiedzieć o Yesungu. (..)
Z biegiem czasu chłopaki pomogli nowemu koledze znaleźć pracę w Koreańskiej biedronce. Ich znajomość trwała już od dłuższego czasu, czyli jakoś 3 lata, a uczucia Ryeowooka stawały się coraz mocniejsze. (...)
*Ryeowook*
Przez ten niefortunny wypadek, który zdarzył się 3 lata temu poznałem swojego najlepszego przyjaciela, w którym się zakochałem. Długo walczyłem z tym uczuciem, aby się go pozbyć, lecz im bardziej się starałem tym bardziej się w nim zakochiwałem. Bałem się wyznać mu to co czuję, bo bałem się odrzucenia i tego, że może mnie znienawidzić. Postanowiłem więc dalej milczeć. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam. (...)
Po długim czasie postanowiłem wyznać mu to co czuję, nie zważając na to co się stanie, bo ja nadal będę go kochał. Poczekałem na odpowiedni moment wtedy kiedy Hyuk i Hae byli na randce, a ja z Yesungiem bylem sam na sam. Zaprosiłem go do kina i wszystko było idealnie. Poszliśmy na romantyczną komedię. Potem spacer nad rzekę Han, w blasku księżyca. Była akurat pełnia. Patrzyliśmy razem jak księżyc odbija się w wodzie. Powiedziałem sobie w myślach ,, teraz albo nigdy"
- Yesung.. - Zagadałem, a on spojrzał na mnie tymi swoimi pięknymi oczami. - Bo ja chciałbym ci coś powiedzieć. - Zająknąłem się. Nie wiedziałem co mam zrobić więc postanowiłem zrobić coś spontanicznego. Pocałowałem go. spojrzał na mnie wielkimi oczyma i stał z otwartymi ustami. Nie mógł wykrztusić ani słowa. Z resztą ja też nie. - Kocham się hyung...-Z trudem to powiedziałem. On jednak będąc w szoku nie zareagował. Czekałem aż coś powie, ale on niespodziewanie uciekł. Nie wiedziałem co mam myśleć. Cholernie to zabolało, więc wróciłem do swojego domu, gdzie mieszkałem przed 3 laty. Przez dwa tygodnie nie chodziłem do pracy bo miałem doła. Donghae, Eunhyuk a nawet Yesung dobijali się do mnie, ale nie chciałem nikogo widzieć. Yesung chciał mi pewnie powiedzieć że nic z tego i żebym się od niego odwalił, więc chciałem sobie oszczędzić następnego bólu. (...)
Popadłem w depresję W końcu postanowiłem z tym skończyć, bo już dłużej nie mogłem tego znieść. Musiałem coś zakończyć. W tamtej jednej chwili wszystko straciło sens. Dziś był poniedziałek, a ja miałem wyjątkowo zły humor. Poszedłem więc na strych, ulubione miejsce w moim domu. Broń którą trzymałem na wszelki wypadek w razie włamania wziąłem ze sobą. Z kieszeni wyciągnąłem telefon i bez namysłu wygrałem numer do Yesunga. Czekałem chwilę, aż w końcu w uchu rozbrzmiał mi jego anielski głos.
- Halo! Ryeowook, gdzie ty się podziewasz!!!
- Przepraszam cię, ale muszę to skończyć, inaczej nie ma to sensu... - Przyłożyłem pistolet do skroni. Płakałem. Strasznie się bałem. Yesung krzyczał żebym nie robił nic głupiego i że już do mnie jedzie, jednak ja nie chciałem tego słuchać. - Kocham cię- wyszeptałem do słuchawki. Po chwili lekko nacisnąłem spust i nagle wszystko zniknęło.....
*Yesung*
Wydzierałem się do niego przez telefon. Byłem już w drodze do jego mieszkania kiedy nagle usłyszałem huk i natychmiast zacząłem biec jak szaleniec. Nie zastanawiając się wyważyłem drzwi i wpadłem do jego mieszkania. Panowała w nim cisza.
- Ryeowook! Ryeowook! - Wydzierałem się, jednak nikt nie odpowiadał. Przerażony przeszukałem wszystkie pomieszczenia. Stanąłem na środku salonu zastanawiając się gdzie on może być. Przypomniałem sobie, że jego ulubione miejsce to strych. Natychmiast tam pobiegłem. Drzwi były uchylone... Bez namysłu otworzyłem je, jednak to był błąd... Ten widok wrył mnie w ziemię. ON leżał na ziemi w kałuży krwi. Pistolet leżał obok... i jego mózg na ścianie... O kurwa!!! Byłem w takim szoku, że aż upadłem. Podczołgałem się do martwego ciała chłopaka, przytulając je do swojej piersi. Dopiero teraz zacząłem płakać.
- Kocham cię! Obudź się! Ryeowook! Wstawaj! - Krzyczałem, ale on leżał bez tchu. Teraz uświadomiłem sobie, że też do niego coś czuję. Tylko dlaczego po aż tak wielkiej tragedii? To przeze mnie się zabił. Gdybym wtedy nie uciekł, rozegrał to inaczej, teraz moglibyśmy być szczęśliwi. Drżącymi rękoma sięgnąłem po pistolet i przybliżyłem go sobie do serca. Przełknąłem ślinę i strzeliłem. Upadłem na ziemię, obraz się rozmazał. Ostatkami sił złapałem jego rękę i powiedziałem jak mogłem najgłośniej.
- Kocham cię Wookie....
Moje oczy zaszła mgła i nagle zobaczyłem mojego Wookiego. Spoglądał na mnie i ruchem ręki zachęcał żebym do niego podszedł. Podbiegłem i złożyłem na jego ustach czuły pocałunek. Trzymając się za ręce razem odeszliśmy w stronę światła.

~~~THE END!!!~~~

niedziela, 24 sierpnia 2014

Szczęśliwy wypadek OS

Witamy i do czytania zapraszamy! ~~~

 
* Ren *
Miałem już dosyć tego pobytu w szpitalu. Przez jakiegoś głupiego palanta, który wjechał we mnie rowerem, muszę tu teraz się nudzić. Szpitalne jedzenie jest ohydne. Na szczęście pielęgniarka przyszła i powiedziała, że niedługo wychodzę. (...) 
Ten upragniony dzień wreszcie nadszedł. Dziś wychodzę z tego głupiego więzienia. Szedłem właśnie chodnikiem zastanawiając się jak tam ma się mój mały BOBO. Wszedłem na klatkę w moim bloku i ruszyłem na piąte piętro do swojego mieszkania. Moje zdziwienie było ogromne, gdy przed drzwiami zobaczyłem wielki bukiet kwiatów. ~Ciekawe od kogo?~ Zastanawiałem się przez resztę dnia.~ Czyżbym miał  cichą wielbicielkę?~ Uśmiechnąłem się na tą myśl. Mój malutki piesek BOBO jak mnie zobaczył od razu rzucił się na mnie. Widocznie bardzo się stęsknił. (...) 
Minął już prawię miesiąc, a ja nadal dostawałem kwiaty. Sam już nie wiedziałem co mam z nimi robić. Wypełniały mój cały dom. Z jednej strony chciałem wiedzieć kim jest tajemnicza wielbicielka i nawet chciałem ją poznać, a z drugiej niech da już sobie spokój i się ujawni. Raz nawet przyniosła mi kwiaty na które byłem uczulony. Dziwiło mnie to, że tajemniczy ktoś przynosił mi kwiaty, akurat wtedy, gdy byłem na spacerze z BOBO. ~ No tak przecież na korytarzu są kamery! ~ Wystarczy, że pójdę do recepcji, dam wrednej recepcjonistce małą łapówkę.Głupia Hyuna zawsze mnie nie lubiła, ale na kasę poleci. Tak więc dałem jej 32289,31 wonów. ( nasze 100 zł ), a ona bez problemu dała mi nagrania z ostatnich trzech dni. Tyle wystarczyło mi by sprawdzić kto szaleje na moim punkcie. Po spacerze z BOBO wróciłem do dom, żeby jak najszybciej odtworzyć nagrania. Było trochę śmiechu, gdy sąsiadka wyrżnęła orła na schodach z workiem ziemniaków, a jej mąż stał i się śmiał, zamiast pomóc biednej kobicinie. Jakie było moje zaskoczenie, gdy parę chwil po zajściu na schodach zobaczyłem pod moimi drzwiami wysokiego bruneta z kwiatami. Pomyślałem sobie, że to może kurier i doprowadzi mnie do nieznajomej wielbicielki. Zauważyłem, że chłopak zawsze przychodzi o tej samej godzinie, więc postanowiłem zaczaić się na niego następnego dnia. (...)
Właśnie wyczekiwałem przy drzwiach, kiedy pojawi się ów kurier. Dokładnie o godzinie 14:00 otworzyłem drzwi i przed nimi stał kurier z nagrania, który kładł właśnie przed moimi drzwiami moje ulubione, niebieskie róże. Gdy mnie zobaczył stanął jak wryty i rozdziawił szeroko usta.
- Kim pan jest i skąd te kwiaty? - Spytałem zaskoczonego chłopaka.
- Yyyy....eeee...ooo....uuu...to znaczy...umm- Jąkał się.
- No wysłów się wreszcie. Kto jest moją wielbicielką? Jesteś kurierem prawda? - To co usłyszałem od niego po zadaniu pytania zaskoczyło mnie tak, że nie mogłem nic powiedzieć.
- Ale ja nie jestem kurierem. To ode mnie te kwiaty! - Powiedział nieco zbulwersowany.
- Co kurwa?! To byłeś ty?!- Zapadła niezręczna cisza, którą po chwili przerwał chłopak.
- Chciałbym Ci wyjaśnić o co chodzi. - Mruknął, a ja zaprosiłem go do środka, aby się jakoś wytłumaczył.  - Te kwiaty były na przeprosiny. Wiem kto spowodował twój wypadek... To byłem ja. Nawet nie wiesz jak się o Ciebie martwiłem. Przychodziłem do Ciebie do szpitala, gdy spałeś i siedziałem przy twoim łóżku. Minhe, że nie miałem odwagi powiedzieć Ci tego wcześniej i że w Ciebie wjechałem.- Gdy usłyszałem te historię wkurzyłem się i ze złości aż zrobiłem się głodny. Dopiero teraz zorientowałem się, że nic nie jadłem czekając na niego. Z impetem wyrzuciłem go z domu i poszedłem coś zjeść. (...)
Co za uparty osioł!!! Minął już tydzień od naszego ostatniego spotkania, a on nadal przynosił mi kwiaty. Zaczęło mnie to już irytować, a z drugiej strony cieszyłem się na widok kwiatów. (...)
Mam już tego dosyć!!! Nie dość, że przynosił kwiaty, to jeszcze zaczepiał mnie na ulicy, gdy wychodziłem na spacer z BOBO. Cały czas prosił mnie o wybaczenie, a ja go spławiałem. Po kilku dniach zaczęło mnie to już przerastać i wykrzyczałem mu w twarz żeby mnie zostawił. Przez sekundę widziałem tylko łzę spływającą po jego policzku. Chciałem go zatrzymać, jednak on pobiegł w drugą stronę. Nie rozumiałem jego zachowania. Nie wiem czemu, ale ja też zrobiłem się dziwnie smutny widząc jak płacze. Wróciłem do domu. Nawet jak bawiłem się z BOBO myślałem o chłopaku. Dlaczego? (...)
Minęło już dwa tygodnie, a chłopak całkowicie się ode mnie odczepił. Co noc zastanawiałem się jak ma na imię. Zadręczałem się, że tak go potraktowałem. Brakowało mi tego, że ktoś interesował się moją osobą. Chodziłem bardzo smutny, więc na wieczór wybrałem się razem z BOBO do parku w moje ulubione miejsce przy fontannie. Gdy tylko usiadłem na krawędzi po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. Czułem się osamotniony. Siedziałem tak przez parę chwil, gdy nagle usłyszałem, że ktoś się zbliża.  Trochę się przestraszyłem, a BOBO zaczął się chować za moimi nogami słodko powarkując.
- Nie bój się. - Usłyszałem dziwnie znajomy głos. Odwróciłem się i ujrzawszy twarz mojego ,, kuriera,, nie wiem dlaczego, ale rzuciłem mu się na szyję i mocno przytuliłem. Co dziwne on mnie nie odepchnął, tylko przytulił mocniej.
- Ja też Cię przepraszam! - Wykrzyczałem, a on tylko uśmiechnął się do siebie. Po chwili usiedliśmy razem przy fontannie, ogarnęło mnie dziwne uczucie, jakbym się stresował. No tak! Dopiero teraz przypomniałem sobie, że nie wiem jak chłopak ma na imię. Zanim jednak zdążyłem otworzyć usta on się przedstawił.
- Jestem Minhyun. - Powiedział.
- Ren.
- Wiem, co noc siedziałem przy Tobie w szpitalu.
Uśmiech wtargnął na moją twarz i spłonąłem lekkim rumieńcem.
- Oh wcale nie musiałeś. - Powiedziałem zawstydzony. On patrzył na mnie dziwnym wzrokiem i po chwili jego delikatna dłoń dotknęła mojego policzka.
- Ty się rumienisz~
- Wcale nie! - Zakryłem twarz dłońmi.
- Powiedzieć Ci moją małą tajemnice?. - Byłem ciekawy co chciał mi powiedzieć. Spojrzałem na niego zaciekawiony, a on niespodziewanie przybliżył się do mnie. Nie mogłem się ruszyć, moje ciało ogarnął paraliż. W końcu poczułem jak składa na moich ustach delikatny pocałunek. Zaskoczony patrzyłem na niego szeroko otwartymi oczami.
- Kocham Cię - Wyszeptał w moje usta, a ja całkowicie oddałem się czułostce.


THE END!!!



piątek, 22 sierpnia 2014

Wakacje SHINee! ~ OS

Witamy! Oto nasz pierwszy One Shot :D Mamy nadzieję, że się spodoba! 
A na początek coś śmiesznego....



Wakacje SHINee...

SHINee jechało sobie na wakacje swoim zajebistym, biało-czerwonym wanem. Wszyscy byli zajęci czym innym, tym co najbardziej lubili. Taemin pił swoje ukochane mleko bananowe, rozlewając je na tapicerkę, po czym to zlizywał bo szkoda mu było mleka. Minho siedział obok bananowego króla i zwierzał się do swojej pluszowej żabki - Bo ten głupi, żałuje mi mleka!. - Key oglądał na tablecie Barbarę Kwarc ,, Perfekcyjną panią domu" - Kurwa, ale tu syf... - Mruczał do siebie. Jonghyun grał w grę ze swoją tapetą dinozaura w telefonie ,, kto pierwszy mrugnie". Dziwił się, że przegrywał bo zawsze wygrywał. Onew był pochłonięty w swoim świecie, w którym umawiał się z panią Kurczakową na randkę. Nie wiadomo kto prowadził samochód, przez co dojechali do dziwnego kraju. Gdy wyszli ze swojego zajebistego wana Onew złapała euforia radości na widok kurczaków, na podwórku na przeciwko. - O kurwa jestem w raju! - Gdy kury go zobaczyły, to od razu spierdoliły do kurnika, ale to był wielki błąd kur, bo Onew już tam biegł z rozgrzanym grillem. Przyjaciołom nie chciało się czekać na niego, więc pojechali dalej odlotowym wanem. Jadąc dalej nie wiedzieli nadal gdzie się znajdują. Jednak mało ich to obchodziło. Nagle ich wan się niespodziewanie rozwalił i wylądowali na różowej łące, pięknej i pachnącej, gdzie niespodziewanie wydarł się Taemin. - O kurwa jebie tu krowimi plackami! Gdzieś tu musi być mleko! - I pobiegł wprost do niewydojonej krowy.Jakie było jego rozczarowanie, gdy okazało się, że krowa daje mleko o smaku kiwi. 
- Dobra kurwa nie chce mi się na niego czekać...- Powiedział Minho i cała reszta wsiadła do naprawionego już wana. Pojechali dalej. Jadąc przez zaśmiecony las Key nagle się wydarł. - OMO~! Mam szansę zostać perfekcyjną panią domu!!!!!!!!- Po czym wyskoczył z auta. Reszta machnęła na niego ręką i kontynuowała podróż. Wyjeżdżając z lasu nagle na maskę samochodu wskoczyła mała żabka. Minho oczarowany jej urokiem osobistym wyskoczył do niej próbując ją pocałować, aby sprawdzić czy nie zmieni się w księżniczkę. - Za dużo bajek o żabach...- Mruknął do siebie Jonghyun ruszając dalej i zostawiając żabiego księcia ze swoją żabią księżniczką. Tak więc Jonghyun został sam ze swoim telefonem. Wkurwiony, że przegrał z panem Dinozaurem jebnął telefonem w szybę. Telefon się odbił i specjalnie w zemście przypierdolił mu w oko. Zaskoczony Jong spojrzał na ekran i zobaczył zupkę w proszku. Przerażony wybiegł z wana i wpadł wprost do sklepu w którym niestety były same zupki w proszku. Wtedy dostał prawdziwej schizy i krzyknął. - Ale ja dziś przecież nie jarałem jointa, więc za co?! - Niespodziewanie facet przebrany za zupkę pomidorówkę w proszku wydziera mu się prosto w twarz. - Za jajco matole!!!- Przerażony Jonghyun ucieka z tego miejsca i nagle czuje jak ktoś przypieprza mu szpadlem prosto w czoło. - To za zupkę pomidorówkę! 
I tak kończy się przygoda wakacyjna 2014 naszych kochanych lśniących bąbelków, którzy nie zdawali sobie sprawy, że znajdują się w naszej ojczyźnie - Polsce. 

~~~THE END!~~~